W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu od stycznia bieżącego roku wykorzystywany jest robot chirurgiczny, który wspiera lekarzy w przeprowadzaniu precyzyjnych i małoinwazyjnych operacji chirurgicznych. Jednym z pacjentów operowanych tą metodą w zakresie urologii był Pan Lech. Dziś opowiada swoją historię, w której podkreśla wagę regularnych badań oraz opowiada o swoich doświadczeniach.
Panie Lechu – co Pana zaniepokoiło, że zdecydował się Pan zgłosić do lekarza?
Coraz trudniej było mi kontrolować utrzymanie moczu. Nic więcej mnie nie niepokoiło, tylko to. Jak się okazuje – rak prostaty nie boli, co jest pewnego rodzaju mankamentem.
Jak wyglądała Pana droga od pierwszych, pozornie niegroźnych objawów, do podjęcia decyzji o leczeniu raka prostaty?
Wykonałem szereg powtarzających się badań - w naszym przypadku jest to przede wszystkim PSA. Poziom PSA rósł, dlatego potem nastąpiły tomografie komputerowe, różne prześwietlenia. Doszedłem do momentu, w którym wynik był niepokojący. Pojechałem na biopsję i wtedy okazało się, jaka jest prawda. Na tym etapie należy wykonać badania dodatkowe - scyntygrafię kości, żeby sprawdzić, czy nowotwór się nie rozsiał. Potem kolejna tomografia lub rezonans. Seria badań. Wreszcie przychodzi moment, w którym trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i odpowiedzieć na pytanie lekarza: “Proszę Pana, czy się Pan decyduje?”
Co Pan poczuł, kiedy usłyszał Pan hasło “operacja robotyczna”?
Z jednej strony poczułem się bezpiecznie, ale zadziałałem też pragmatycznie. Nie ukrywam, że w moim wieku mam kilku kolegów, którzy też już to przeszli. Wszyscy byli operowani przy pomocy systemu robotycznego i wszyscy są z tego faktu zadowoleni. Zastanawiałem się tylko przez chwilę. Wybór był prosty – albo czekasz, albo poddajesz się operacji. Żyjesz może nie w pełni komfortowo, ale prawie. Ale przede wszystkim – żyjesz.
Powiedział Pan, że poczuł się bezpiecznie. Czy wynikało to z czegoś więcej niż dobre doświadczenia Pana kolegów?
Zanim zdecydowałem się na operację lekarz bardzo klarownie i prosto, bez ogródek, wytłumaczył mi wszystkie „za” i wszystkie „przeciw”. Opisał przebieg zabiegu z wykorzystaniem robota. Nie potrzebowałem dużo czasu – decyzja była szybka i krótka.
Czyli nie miał Pan żadnych obaw co do tej formy operacji?
Nie, zupełnie nie. To, że znałem przebieg zabiegu pomogło mi wytłumaczyć sobie pewne kwestie i się uspokoić. Według ogólnych opinii robotowi nie zadrży ręka, robot raczej nie ma słabszych dni. Generalnie opinie wszędzie są bardzo jednoznaczne. Dziś jest poniedziałek, ja byłem operowany w piątek. Normalnie się przemieszczam. Gdyby to był klasyczny zabieg to prawdopodobnie jeszcze dzisiaj leżałbym na tym łóżku. Kilka osób już mnie odwiedziło i powiedziało: „Ty jesteś w dobrej formie. Chyba nie było tak źle”. No pewnie, że nie. To jest po prostu niesamowite, że po tak ciężkim zabiegu już prawie funkcjonuję. Jak najbardziej polecam.
Co powiedziałby Pan mężczyznom, którzy odkładają wizyty kontrolne?
Podzieliłem się swoją historią, żeby chłopaki robili sobie to PSA – od tego się zaczyna. Powiedziałbym też, żeby raz na pół roku udali się na wizytę do urologa. Nie bójcie się, bo w gruncie rzeczy nie ma się czego bać. Działajcie. Strach ma wielkie oczy. W przypadku operacji robotem okazuje się, że wszystkie pozytywne opinie są jak najbardziej prawdziwe.
Projekt i realizacja © 2013 Agencja Reklamowa idealmedia.pl - Profesjonalny system CMS. Wszystkie materiały,
loga, zdjęcia zawarte na stronie chronione są prawem autorskim i bez zgody nie mogą być używane i powielane.
Ilość wyświetleń strony: 2 773 586